piątek, 24 marca 2017

Ilustracja wspomnień...

Jedną z zalet internetu, a dla mnie chyba największą, jest możliwość dostępu do wielu zdjęć, które zatrzymały obraz minionego czasu. Szczególnie doceniam stare fotografie tych miejsc w Łodzi, które pamiętam od najwcześniejszego dzieciństwa. Przez większość swojego dorosłego życia mogłam oglądać jedynie wybrane zabytkowe pałace, kamienice (głównie oczywiście w Śródmieściu i na Piotrkowskiej). O domach, ulicach, placach w "gorszych" dzielnicach - do nich należą Bałuty, nie było w ogóle mowy.

A teraz mam to nowoczesne źródło, w którym ciągle pojawiają się nowe-stare zdjęcia.
Bo przecież obok tych naprawdę starych, archiwalnych fotografii (liczę tu czas do 1945 roku), starymi i archiwalnymi stały się te pokazujące czasy, które ja sama pamiętam.
No, cóż... pozostawię bez komentarza...

Mogę więc tworzyć sobie ten albumik, ilustrując zdjęciami obrazy zachowane w pamięci.
Oczywiście zawsze staram się wykorzystywać dostępne zdjęcia z podaniem autora i źródła. 

W tym wpisie z 2015 roku wspominałam zapamiętany z czasów szkoły podstawowej postój dorożek. A teraz znalazłam zdjęcia tego miejsca (zrobione co prawda kilka lat później).


Dorożki stały obok budynku, w którym mieści się kancelaria parafialna naszego kościoła. 
To też miejsce z trudną historią - w czasie II wojny znane jako "Czerwony domek" (ale temu poświęcę osobny wpis). 






czwartek, 23 marca 2017

Fotografie Henryka Rossa

Na stronie WP fotoblogia ukazał się artykuł o fotografie getta - Henryku Rossie. Nie do końca odpowiada mi język, jakiego używa autor - nigdy nie akceptuję określenia "naziści", bo w czasie okupacji wrogiem dla Polaków byli Niemcy jako całość, a nie jakaś tam partyjna orientacja.

Jednak artykuł ma wartość informacyjną, z której zacytuję kilka zdań, bo nigdy nie wiadomo, kiedy coś nagle znika z internetu. Przekonałam się już w czasie swojego blogowania wiele razy o istnieniu kategorii "znikające linki".
" Fotograf pracował dla Wydziału Statystyk. Jego oficjalnym zadaniem było robienie zdjęć identyfikacyjnych oraz propagandowych pracowników zakładów tekstylnych i skórzanych."
 " Nieoficjalną częścią twórczości Rossa było fotografowanie codzienności getta, w tym publicznych egzekucji. Na jego zdjęciach pojawiają się również tak drastyczne sceny jak chłopiec, który zwija się z głodu, dziesiątki ciał w mogiłach oraz sceny z wywozów ludzi do obozów śmierci."
" Fotograf wykonał wiele zdjęć, ryzykując swoim bezpieczeństwem i życiem. Często fotografował z ukrycia przez dziury lub pęknięcia w murach i drzwiach. Niejednokrotnie ukrywał aparat w płaszczu, by niepostrzeżenie wcisnąć spust migawki."

" Henryk Ross schował blisko 6000 swoich negatywów w kanistrze, włożył go do drewnianej skrzynki i zakopał niedaleko swojego domu przy ulicy Jagiellońskiej. Lata później fotograf powiedział, że jest to świadectwo ludzkiej tragedii. Niestety, połowa zdjęć została zniszczona kompletnie przez wilgoć, inne są mocno uszkodzone. Przetrwało jednak wystarczająco dużo, aby móc pokazać męczeńską historię"


" Ponad 200 zdjęć i związane z nimi przedmioty są częścią wystawy „Memory Unearthed: The Lodz ghetto Photographs o Henryk Ross”, która zostanie otwarta 25 marca w Museum of Fine Arts w Bostonie. Wystawa będzie dostępna do oglądania aż do 30 czerwca."
 " Henryk Ross, a właściwie Henryk Rosencwaijg, wyemigrował do Izraela w 1956 roku ze swoją żoną Stefanią. W 1961 roku był świadkiem w jerozolimskim procesie Adolfa Eichmanna, który został powieszony rok później za zbrodnie przeciwko ludzkości. Zdjęcia fotografa zostały wykorzystane jako dowody w sprawie."


czwartek, 2 marca 2017

Na przystanku

Skrzyżowanie Spornej i Woj.Polskiego - miejsce, które można odnaleźć na kilku fotografiach z lat 50- i 60-tych. Również na pocztówkach, ale tam bardziej eksponowany jest wieżowiec z pocztą (tu na zdjęciu jeszcze nie ma na dachu późniejszego neonu POCZTA).



To jedno z miejsc, w którym byłam i będę wielokrotnie.
A dzisiaj wygląda tylko nieco inaczej niż przed laty... 
zmieniły się szczegóły: nawierzchnia, latarnie, kosze na śmieci, chodniki (powstały ścieżki rowerowe), kiosk stoi dalej i nie jest to już tak charakterystyczna budka RUCH-u, pojawiły się stojaki miejskich rowerów.

czwartek, 29 grudnia 2016

"Dzieci Bałut. Murale pamięci"

Ul.Franciszkańska 13 - Chłopiec z getta



Dom stoi bardzo bliski granicy getta (od strony ul. Północnej), na rogu ulic Smugowej i Franciszkańskiej. Z dawnych czasów pozostały sąsiednie nieliczne domy i obszerny park z fabrykancką willą.


środa, 28 grudnia 2016

środa, 14 grudnia 2016

Dawniej i dziś, czyli magia refotografii

Od autora: 
"Zapewne wielu z nas obserwując jakieś miejsce, myśli czasem: ciekawe, jak wyglądało ono kiedyś? Gdybyśmy na chwilę mogli przenieść się w czasie..."


Ta książka to idealna odpowiedź na moje osobiste zapotrzebowanie.
Urodziłam się i mieszkam całe życie w tym samym mieście... w tej samej dzielnicy...
Chodzę po tych samych ulicach... mijam te same domy, które pamiętam z dzieciństwa... widzę, jak powoli znika stara zabudowa (szczególnie w ostatnich latach).
Nie jest ważne, o jaki miasto chodzi - analogiczne odczucia może mieć każdy, kto jest związany ze swoim miastem "od zawsze". I raczej nie zapowiada się u  mnie zmiana miejsca zamieszkania.

Ma to swoje dobre i złe strony. 
Dobre, bo ja jestem u siebie... nikt mnie nie obrazi jak niejednego imigranta, że nie ma tu dla mnie miejsca... Znam nie tylko ulice, budynki, zabytki i byle jakie chałupiny,  ale także wielu ludzi - sąsiadów, koleżanki ze szkoły, znajomych z pracy, panie ze sklepiku naprzeciwko, koleżanki mojej córki, rodziców tych koleżanek, panie z biblioteki, lekarzy z przychodni... Mogłabym  tak długo wymieniać...
Złe strony to oszukańczy upływ czasu - żyjąc w jednym miejscu, patrząc na to samo otoczenie, jesteśmy jakby cały czas tamtym dzieckiem z podstawówki (którą mijam za każdym razem idąc do lekarza). I tylko zmiany tego otoczenia przypominają nam, że czas nie czeka, a tamto dziecko jest już dzisiaj kimś zupełnie innym.

W pewnym momencie (już chyba w dorosłym życiu) zaczęłam myśleć o przeszłości mojej okolicy.
Mieszkam w sercu starych Bałut... chodzę ulicami Litzmannstadt Ghetto... mijam kamienice pamiętające świat przedwojennej nędzy i występku.

"Jak wyglądały te ulice, zanim powstały tu powojenne bloki?" - takie pytanie nasuwało się coraz częściej, pozostając wtedy bez odpowiedzi.
Pierwsza taką możliwość podróży w czasie zobaczyłam we Włoszech, gdy byliśmy tam w 1978 roku. W Pompejach widziałam na straganie z turystycznymi pamiątkami album ze zdjęciami Pompejów, a każde strona ze zdjęciem miała przezroczystą nakładkę z naniesionymi brakującymi fragmentami. Nie pamiętam techniki wykonania, ale efekt był kapitalny. Nagle widziało się "zdjęcia" Pompejów przed zniszczeniem.

Aż przyszedł czas internetu i odkryłam bloga ReFotografie
Mogę powiedzieć, że zostałam dosłownie  oczarowana obrazkami odsłaniającymi wspólną przeszłość i teraźniejszość. Aktualnie autor bloga niestety zawiesił jego prowadzenie, przenosząc się na fb. 
A sam blog powstał  w 2009 roku jako kontynuacja tej właśnie książeczki. zawierającej ponad 100 starych fotografii wraz z ich współczesnymi odpowiednikami.  Chociaż przeglądając teraz po raz kolejny ten albumik (to mi się nigdy nie znudzi),  znalazłam kolejne zmiany, powstałe już po wydaniu książki - na przykład okolice dworca Łódź Fabryczna.

Obecnie można już znaleźć w internecie wiele stron publikujących stare zdjęcia, więc przybywa osób amatorsko  bawiących się w takie składanki (z lepszym lub gorszym skutkiem). Ja też coś robię, ale na razie z braku czasu mam fazę początkową. Chociaż moje współczesne zdjęcia są takie sobie i  oczywiście nie zamierzam nawet próbować dorównać technicznemu mistrzostwu i precyzji ustawienia zdjęć przez autora.

Mam jedną, ale za to wielką pretensję do wydawnictwa - format książeczki.
Tak, bo to jest książeczka...  zaprojektowana w nietypowym rozmiarze. Nie znam technicznych numerków - ja widzę kwadratową okładkę (15x15cm). A biorąc pod uwagę, że zdjęcia w środku  są jeszcze mniejsze, to wystarczy do złego humoru czytelnika oglądającego takie maleństwa. Tak wiele szczegółów ucieka, są nieczytelne... a fotografia potrzebuje przestrzeni, żeby mogła oddać jak najwięcej. Pewnie zagrały tu względy ekonomiczne, ale tego rodzaju oszczędzanie - w domyśle "większy format, większa cena, więc mniej osób kupi książkę", mnie nie przekonują. Nie w przypadku tego rodzaju wydawnictw.

niedziela, 11 grudnia 2016

Nowy stary dworzec


 Widok Dworca Łódź-Fabryczna, fot. Włodzimierz Pfeiffer, 1930, Archiwum Państwowe w Łodzi, licencja PD, Wikimedia Commons - źródło
Okazja jest szczególna... historyczna chwila i nasze uczestniczenie w tworzeniu się historii miasta.
Dzisiaj rano - o godz. 5.30 wjechał pierwszy pociąg z pasażerami na dworzec Łódź Fabryczna.
Na nowy dworzec... podobno najnowocześniejszy w Polsce - już nazywany Płaszczką... po pięciu latach całkowitej przebudowy tego miejsca.
Przez pięć lat była to wielka dziura... najpierw powstająca z usuwanego systematycznie starego dworca... stopniowo zapełniana elementami nowego.
Jeszcze nie widziałam dzisiaj dworca "na żywo", bo mocno padało cały dzień, więc chwilowo wykorzystam zdjęcie z internetu.

Dworzec w czasach minionych...
spokojnie sobie egzystuje, nie przeczuwając przyszłości... podobnie jak hotel "Centrum", z którego prawdopodobnie zdjęcie zostało zrobione - obu już nie ma...

14 października 2011 roku - Byliśmy na starym dworcu, czekając na przyjazd rodziny i był to właśnie wjazd ostatniego pociągu z pasażerami...


Po niewczasie pomyślałam, że mogliśmy zabrać sobie tę tablicę na pamiątkę, bo jak się później okazało ludzie swobodnie zabierali z dworca przeróżne przedmioty. Ale tego dnia nie wiedzieliśmy, że tak można.

Nie robiłam zdjęć placu budowy w ciągu tych pięciu lat, chociaż często przejeżdżałam obok.  Zapisałam sobie te obrazy w pamięci, a na szczęście wielu innych miłośników Łodzi utrwalało wszystkie fazy powstawania nowego dworca.

Maj 2012 rok - najdelikatniejsze (podobno) prace przy rozbiórce historycznych fasad budynku, wokół którego już nie ma torów, bocznic, parkingów i reszty współczesnej zabudowy
 


Tylko raz zabrałam ze sobą aparat, wiedząc, że będę pokonywać tor przeszkód tuż obok ogrodzenia placu budowy. Nie mogłam zmarnować takiej okazji i zrobiłam kilka zdjęć przez dziurę w ogrodzeniu.
Marzec 2015

I wreszcie... po przedłużanych  terminach zakończenia budowy ...
początek nowego rozdziału w historii Łodzi


źródło