W związku z budową dworca przedostanie się z punktu A do punktu B ulicą Kilińskiego do Tuwima - w prostej linii to zaledwie kilka przystanków tramwajowych, teraz wymaga jazdy komunikacją z przesiadkami "przez trzecią wieś" (korki na Tuwima w godzinach szczytu bezcenne!)... albo okrężną krótszą drogą z jedną przesiadką plus przedzieranie się w labiryncie ogrodzeń budowlanych - w pakiecie z wdychaniem kurzu na gruzach hotelu Centrum oraz produkowanego przez maszyny "robiące" ulicę Kilińskiego przy dawnej Poczcie Głównej
Ze względu na brak czasu i cierpliwości wybieram opcję drugą - wysiadam na skrzyżowaniu Kilińskiego i Narutowicza z pięknym widokiem na odnowiony Hotel Polonia; idę sobie wyznaczoną trasą, w której ulica znika, a po pokonaniu małego toru przeszkód znajduję się ponownie na ulicy, która chwilowo kończy się na tym płocie... za sobą pozostawiam dziurę czyli wielką budowę.
Odcinek od płotu do Poczty chwilami przypomina burzę piaskową na pustyni - jak wiatr mocno zawieje przydałaby się maska.
Ale nawet piękna pogoda nie pomoże brzydocie tego miejsca... brzydocie zaniedbania i ruiny.
Wieloletni brud i zanieczyszczenia powietrza skutecznie zamazują piękno szczegółów.
Dlatego takie zdjęcia ustawiam w wersji czarno-białej.
Ze względu na brak czasu i cierpliwości wybieram opcję drugą - wysiadam na skrzyżowaniu Kilińskiego i Narutowicza z pięknym widokiem na odnowiony Hotel Polonia; idę sobie wyznaczoną trasą, w której ulica znika, a po pokonaniu małego toru przeszkód znajduję się ponownie na ulicy, która chwilowo kończy się na tym płocie... za sobą pozostawiam dziurę czyli wielką budowę.
Odcinek od płotu do Poczty chwilami przypomina burzę piaskową na pustyni - jak wiatr mocno zawieje przydałaby się maska.
Ale nawet piękna pogoda nie pomoże brzydocie tego miejsca... brzydocie zaniedbania i ruiny.
Wieloletni brud i zanieczyszczenia powietrza skutecznie zamazują piękno szczegółów.
Dlatego takie zdjęcia ustawiam w wersji czarno-białej.




