niedziela, 6 listopada 2016
czwartek, 3 listopada 2016
Nie popieram
Przypadkowo trafiłam w internecie na stronę akcji popierającej nazwanie nowych ulic (powstającym przy okazji przebudowy dworca Łódź-Fabryczna) nazwiskami łódzkich fabrykantów. Nie podoba mi się ten pomysł
sobota, 29 października 2016
Czas zimowy... czas letni...
"30 kwietnia 1916, niedzielaZgodnie z zarządzeniem władz Generalnego Gubernatorstwa Warszawskiego o godzinie 11 w nocy należy przesunąć wskazówki zegarów na godzinę 12. W ten sposób po raz pierwszy dokonana zostaje zmiana czasu na tzw. czas letni. Akceptując pomysł oszczędności węgla i nafty, zgłoszony przez Hermana Resego, nauczyciela w mieście Hameln, w pruskiej prowincji Hannover, Rada Związkowa (Bundesrat) uchwaliła przesunięcie czasu zegarowego we wszystkich krajach niemieckich na okres letni o godzinę do przodu w stosunku do czasu astronomicznego"*
I
wszystko jasne, komu "zawdzięczamy" ten wątpliwej obecnie wartości
przymus, wywołujący u wielu z nas złość i zgrzytanie zębami (delikatnie
mówiąc).
Należę do tej ponad 70 % większości Europejczyków, którzy są przeciwni zmianie czasu.
Zawsze
miałam ogromne problemy z wczesną pobudką (przez lata musiałam wstawać
przed godziną 5 rano!), a już po wiosennym każdorazowym "zabraniu" mi
tej jednej porannej godziny nienawidziłam wszystko i wszystkich wokoło.
Dlaczego
do rządzących głów nie docierają potwierdzone badaniami fakty,
przemawiające przeciwko corocznym manipulacjom z zegarkami? To znaczy ja
wiem dlaczego, ale publicznie nie będę się wyrażać.
* Krzysztof R.Kowalczyński "Łódź 1915-1918, Czas głodu i nadziei", s.69
piątek, 26 sierpnia 2016
"Wesela nie będzie" (1978)
"W 1974 roku Waldemar Podgórski zrealizował film "Pójdziesz ponad sadem". Utwór uznano za jedno z najciekawszych studiów o awansie społecznym ludzi ze wsi. Główny bohater - Franek, na przekór wszystkiemu postanowił zdać maturę i mimo ogromnych trudności cel ten zrealizował. "Wesela nie będzie", choć nie jest kontynuacją tamtego filmu, to jednak wyraźnie doń nawiązuje. Kanwą scenariusza stała się znów powieść Ryszarda Bińkowskiego. Pierwszoplanową rolę gra ten sam aktor - Krzysztof Stroiński. Jego Wojtek to jakby Franek kilka lat po maturze. Teraz jest już absolwentem Akademii Medycznej. Punktem zwrotnym akcji ponownie jest śmierć ojca bohatera.
Zanim jednak to nastąpi reżyser ukazuje widzom swego bohatera podczas pracy w łódzkim szpitalu. Żyje mu się nie najgorzej. Wrósł już w miasto, w jego kulturę i obyczajowość. Oznaką tej symbiozy jest choćby to, że mieszka u swej dziewczyny. Ta jednak coraz częściej robi Wojtkowi wyrzuty, że jeszcze nie przedstawił jej swoim rodzicom. Gdy wreszcie młody lekarz postanawia odwiedzić rodzinną wieś, odzywają się wyrzuty sumienia. Czy słusznie zrobił odwracając się od swoich bliskich? Czy nie było zbyt pochopne i okrutne palenie za sobą mostów, łączących go z rodzicami, dawnymi znajomymi? Wracając do miejsc swego dzieciństwa i wczesnej młodości Wojtek uświadamia sobie, co stracił. Lecz dopiero śmierć ojca powoduje przełom w jego życiu." - FilmPolski.pl
W
filmie "zagrały" łatwo rozpoznawalne łódzkie plenery - ohydne korytarze
szpitala-kolosa im.Kopernika, plac Dąbrowskiego, ulica Piotrkowska (np.
ujęcie z piętra kamienicy, w którym widoczna jest para bohaterów z
rowerami-składakami na tle sklepu "Magda").
piątek, 22 lipca 2016
sobota, 14 maja 2016
Przed Nocą Muzeów
Dzisiaj prawdopodobnie nie wybierzemy
się wieczorem do żadnego z licznych miejsc muzealnych atrakcji, których
pojawia się z każdym rokiem coraz więcej, więc chętnie powrócę do
naszego pierwszego nocnego wypadu - z roku 2010.
Ten
wpis powstał krótko po tamtej majowej wyprawie i tak sobie czekał w
wersjach roboczych... dlaczego?... nie wiem. Być może zadziałał tu
najczęstszy powód - w myśl ludowego porzekadła "jak się sprawę odłoży, to się położy".
To było intensywne wykorzystanie oferty, byliśmy w kilku miejscach w mieście, zrobiłam trochę zdjęć.
Ze
względów osobistych (sentymenty zawodowe) najbardziej chciałam
zobaczyć małą placówkę mieszczącą się w Wojewódzkiej Bibliotece
Pedagogicznej. Dokładniej mówiąc |"budynek z kulami" mieści w sobie i
szkołę i bibliotekę i właśnie muzeum. Byłam tam wielokrotnie,
wypożyczając książki i uczestnicząc w różnych kursach, ale nigdy jakoś
nie miałam czasu na muzeum.
Ta maleńka placówka - szkoda, że tak mała, to Muzeum Oświaty Ziemi Łódzkiej - strona muzeum
Prawdę
mówiąc czuliśmy się tam z mężem sami jak te eksponaty, ponieważ dużą
część przedmiotów i sprzętów doskonale pamiętamy z czasów naszej własnej
edukacji. A w ławkach zasiadły w większości młode osoby, z zapałem
wypełniając ćwiczenie kaligraficzne.
Ławka na zdjęciu to "nowszy model" - my siedzieliśmy w innych ławkach, stanowiących całość z nogami i oparciem.
Ale
pisaliśmy takim jak na zdjęciu piórem - składającym się ze stalówki i
obsadki. Trzeba było się czasami męczyć w czasie lekcji z zakładaniem
nowej stalówki, kiedy poprzednia się złamała, a obsadka była brudna od
atramentu. Atrament w kałamarzu składał się najczęściej z rozwodnionej
cieczy, wzbogacanej przez pomysłowych kolegów kawałkami kredy, bibuły
lub pokruszonej gumki-myszki.
Mnie, jako robótkomaniaczkę, szczególnie zainteresował zeszyt z notatkami o koronkach
Wtedy sama zadałam sobie pytanie - czy taka inicjatywa, jak Noc Muzeów jest potrzebna?
Kiedy
pojawiła się po raz pierwszy wydawała mi się zbędna, ale wtedy
patrzyłam na to jak na zwykłe wydłużenie czasu otwarcia tych miejsc.
Jednak z czasem zaczęto wymyślać różne formy aktywnego zwiedzania muzeów
przeznaczone specjalnie na ten dzień, że zmieniłam zdanie.
wtorek, 3 maja 2016
100 lat temu w Łodzi
"Niepowodzenia na frontach wojennych zmuszały okupanta do szukania dróg porozumienia ze społeczeństwem polskim. Próbnym posunięciem w tym kierunku było udzielenie przez władze niemieckie w 1916 roku zezwolenia na uroczysty obchód 125 rocznicy Konstytucji 3 maja. Powołany przez mieszkańców Łodzi komitet obchodu bardzo starannie zorganizował całą uroczystość. Miasto zostało ozdobione flagami narodowymi. Wiele balkonów i wystaw sklepowych udekorowano białymi orłami.Uroczystości rozpoczęły się o godzinie ósmej rano nabożeństwem w języku polskim w świątyniach wszystkich wyznań, w czasie których śpiewano hymny: Boże coś Polskę i Jeszcze Polska nie zginęła. Po nabożeństwach wyznaczona byłą zbiórka na Targowym Rynku (dziś plac Dąbrowskiego)
Straż porządkowa wyznaczała miejsca i formowała szeregi. Hasło do ogromnego 50-tysięcznego pochodu podał sygnał grany przez doborowych trębaczy strażackich. Pochód ruszył ul. Nowo-Targową (Sterlinga), Średnią (Nowotki*), Piotrkowską do kościoła św. Stanisława Kostki (**).
Prowadził go sztandar Stowarzyszenia z Białym Orłem i wschodzącym słońcem - symbolem oświaty. Za nim szły szkoły ludowe.[...] Za młodzieżą postępowali nieliczni uczestnicy powstania styczniowego, ubrani przeważnie w czamary i z konfederatkami na głowach. Za powstańcami szli członkowie komitetu obchodu, władze miejskie, duchowieństwo wszystkich wyznań, stowarzyszenia, cechy, związki śpiewacze i sportowe. [...]
[...] do wnętrza kościoła św. Stanisława Kostki weszły delegacje, które uczestniczyły w odsłonięciu pamiątkowej tablicy, wykonanej z ciemno-czerwonego marmuru, zawierającej napis:
Roku wielkiej wojnyI wielkich nadziei NaroduW dniu pierwszego w Łodzi obchoduRocznicy Konstytucji 3 MajaNa wieczną rzeczy pamiątkę1916[...] Przy tej okazji gazety łódzkie wydały specjalne numery, poświęcone rocznicy Konstytucji Majowej. Czołową kolumnę "Godziny Polski" ozdabiał wielki wizerunek Orła Białego na czerwonym tle."
Wacław Pawlak "Na łódzkim bruku", Wydawnictwo łódzkie 1986, s.204-205
* dzisiaj ul. Pomorska
** obecnie Bazylika Archikatedralna św. Stanisława Kostki
** obecnie Bazylika Archikatedralna św. Stanisława Kostki
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















