poniedziałek, 8 lutego 2016

Początek Litzmannstadt Ghetto


 współczesne oznaczenia granic getta na płytach chodnikowych

8 lutego 1940 roku formalnie utworzono wydzieloną dzielnicę mieszkaniowej dla Żydów na terenie Starego Miasta i Bałut.


12 lutego 1940 roku  to początek masowej akcji przesiedlania Żydów do getta, z równoczesnym  wysiedlaniem z tego terenu mieszkających tam Polaków i Niemców.
Getto było jednym z pierwszych na terenie okupowanej Polski... jedynym całkowicie odizolowanym od reszty miasta... najdłużej istniejącym...

Na terenie Bałut i Starego Miasta zachowało się sporo budynków - niemych świadków tamtych tragicznych lat, chociaż i one powoli znikają ze współczesnego miejskiego krajobrazu.
Niektóre wydają się jednak ponadczasowe, tak jak ten dom na ulicy Zgierskiej róg Limanowskiego (na wprost Bałuckiego Rynku). Przez wszystkie lata mieści się w nim apteka - tylko szyldy się zmieniają (w zależności od władzy i ustroju)

 

Wśród dokumentacji historycznej znajdują się również zdjęcia, rysunki, obrazy powstałe w czasie wojny i okupacji


Obraz Lejzerowicza to zapis codzienności getta,  umiejscowiony  obok najczęściej fotografowanej kładki na ulicy Zgierskiej przy Kościele WNMP. Jednocześnie jest dla mnie zagadkowa symbolika pierwszoplanowej sceny z dziećmi. Czy to podkreślenie wszechwładzy "króla getta" Chaima Rumkowskiego? - wszystko zawdzięczamy panu Prezesowi...
czy może oskarżenie o bezwzględne poświęcenie życia dzieci (Wielka Szpera) dla ratowania  życia dorosłych? Nie podejmuję się takiej analizy, tym bardziej, że nie znam daty powstania tego obrazu.

wtorek, 19 stycznia 2016

Wyzwolenie miasta

19 stycznia 1945 to dzień wyzwolenia Łodzi przez żołnierzy Armii Czerwonej - wyzwolenia, w ostatnich latach coraz częściej nazywanego przez niektórych dziennikarzy i niektórych polityków "zastąpieniem jednego okupanta przez drugiego".
Nie zgadzam się z tym, chociaż jestem jak najdalsza od prosowieckich sympatii (szczególnie politycznych). Coraz więcej wiem na temat niechlubnej roli tego wojska, jaką odegrało na zajmowanych terenach. To jednak nie zmienia faktu, że w t e d y - tego dnia, dla mieszkańców Łodzi to b y ł o  wyzwolenie od Niemców.
Tak właśnie wspomina ten dzień mój Ojciec, kilkunastoletni chłopak  stojący wśród ludzi zebranych na placu Wolności, na który wjeżdża czołg widoczny na tym zdjęciu


Ludzie naprawdę się cieszyli z widocznego dla nich pokonania Niemców, tak naprawdę niewiele osób tego dnia zastanawiało się nad politycznymi skutkami wydarzeń.
Bardziej przeżywali bestialski mord na więźniach Radogoszcza, dokonany przez Niemców na kilkadziesiąt godzin przed wejściem wojsk radzieckich. Na dopalające się zgliszcza więzienia patrzyli ci sami ludzie - dorośli i dzieci. To była realnie widziana tragedia - sprawy polityczne były jeszcze daleko, chociaż i "sowietów" ludzie się wtedy też bali, nie wiedzieli co przyniosą mieszkańcom miasta razem z wolnością.





Oryginalny post zamieściłam w 2013 roku na blogu "Notes czytelniczy"

sobota, 24 października 2015

Zachodnia 27A

A tak niedawno jeszcze mieszkali tu ludzie...
dziś dom stał się (jak kilka innych) tworzywem plastycznym ..
"Michalina zuch dziewczyna" - projekt poświęcony towarzyszce Michalinie Tatarkównie-Majkowskiej


Przy tej kamienicy znajdowała się brama wejściowa dawnego cmentarza żydowskiego - wtedy przy ulicy Wesołej.







wtorek, 1 września 2015

Pierwszy dzień szkoły

Dzisiejszy dzień jest szczególnie ważny dla dzieci przekraczających próg szkoły po raz pierwszy.
Jestem myślami z naszym  rodzinnym "pierwszakiem" i przy tej okazji daleko, daleko wstecz w swoim pierwszym dniu w tej szkole


Zawsze dziwiło mnie, że zbudowano w tym samym czasie (lata 50-te) tak blisko siebie dwie szkoły podstawowe.
Moja to Szk.Podst. Nr 100 na ul. Zuli Pacanowskiej 4.  
A druga szkoła to Szk.Podst. Nr 45, mieszcząca się w jednopiętrowym budynku (widocznym na zdjęciu w tle), na ul. Bojowników Getta Warszawskiego. Ta szkoła istnieje do dziś.


"Setka" to pierwsze osiem lat mojej edukacji... po jej ukończeniu odwiedzaliśmy ulubioną nauczycielkę fizyki. Niestety.. w pewnym momencie władze postanowiły zlikwidować podstawówkę, a budynek oddano XIII LO w 1974 roku.



Jak bardzo zmienia się nasze postrzeganie rzeczywistości przekonujemy się właśnie w takich miejscach - pamiętanych z dzieciństwa.
Wtedy sala gimnastyczna (na II piętrze)


wydawała mi się ogromna - zarówno w czasie lekcji wf, gdy klasa rozbiegła się na wszystkie strony aż echo poszło, jak i w czasie całoszkolnego spędu na przykład z okazji zakończenia roku szkolnego.
A tłum był wtedy niezły, bo przecież byliśmy pierwszym powojennym wyżem demograficznym.

wtorek, 25 sierpnia 2015

Patronka Łodzi - Święta Faustyna

Dziś przypada 110 rocznica urodzin Heleny Kowalskiej
Życiorys Siostry Faustyny można znaleźć w wielu miejscach.
Ja wybrałam dwa ze względu na informacje związane z miastem: "Święta Faustyna - patronka Łodzi" zamieszczony na stronie Urzędu Miasta Łodzi  oraz Szlak w Łodzi na stronie Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia.


środa, 15 lipca 2015

Bez samochodu

Dzisiaj jeden z tych wielu Dni jakichśtam, bez patrona typu strażak, czy święty.
Czyli Europejski Dzień bez samochodu.
Jak często przy tego typu okazji, ja wracam do swoich wspomnień.
I właściwie każde kolejne zdanie mogłabym zaczynać "pamiętam ..."
Pamiętam puste ulice w okolicy mojego rodzinnego domu.
Na naszej, małej uliczce domków jednorodzinnych to nic dziwnego.
Prawie nigdy nie przejeżdżał nią prywatny samochód osobowy, bo nikt z mieszkańców takowego nie posiadał.
Podobnie było na przelotowej ulicy (w stronę Warszawy), gdzie pojawiały się od czasu do czasu taksówki, samochody MO, no i ciężarówki wszelkiej maści.
Te ciężarówki PKS to była zmora na naszej ulicy, bo kierowcy skracali sobie nią dojazd do pobliskiej bazy PKS.
Pod takie auto wpadł jeden z naszych psiaków - malutki, wesoły, puchaty szczeniaczek kundelek.
Był u nas dopiero od kilku dni i nie trzymał się jeszcze tak ogrodu jak dorosłe psy.
Na szczęście tego nie widziałyśmy - ja i moja młodsza kuzynka, która była u nas na wakacjach (to było na pewno jeszcze w czasach szkoły podstawowej, bo mieszkaliśmy jeszcze w starym domu).
Pomagałyśmy wtedy mojej mamie robić przetwory, chyba to były ogórki na zupę.
Pamiętam, że płakałyśmy cały czas kręcąc maszynką  i te nasze łzy tak prawie kapały do miski...

Pamiętam postój dorożek przy kościele, blisko mojej szkoły...
To był już jednak zmierzch ery dorożek, bo nieliczne pojazdy, które tam czasami widziałam, były mocno zdezelowane. A konie sprawiały równie przygnębiające wrażenie. Wtedy chyba po raz ostatni widziałam konie z klapkami przy oczach.

Pamiętam wielki (wtedy tak go widziałam), czarny karawan... jadący ulicą Woj.Polskiego od strony kościoła, prawdopodobnie w stronę cmentarza na Dołach. To dopiero był przerażający widok